piątek, 13 listopada 2015

Prolog.

            Biegła, uciekała. Nie wiedziała, przed czym dokładnie, ale wiedziała, że ten potwór chciał ją zabić.
            Od blisko kilku tygodni nie było jej w domu, nie miała czasu na odpoczynek, była wymęczona. W dodatku, nie miała nic ani do obrony, ani do ataku. A ta bestia goniła ją niemalże od samego początku.
            Dyszał nad jej karkiem, będąc gotowym do wbicia zębów, do ugryzienia. Uderzyła go, usłyszała, jak się cofnął. Biegła tak szybko jak nigdy. Nie zauważyła jednak konaru sosny. Przewróciła się. Leżała na ziemi, gotowa, by ostatkiem sił bronić się przed napastnikiem.
            Usłyszała szczęk miecza i krzyk. Nie wiedziała, co się dzieje. Ktoś pomógł jej wstać. Nie patrząc na wybawcę, biegła do bramy będącej między drzewami. Wbiegła na teren tego miejsca. Kątem oka dojrzała, że potwór nie mógł dostać się do tego miejsca. Zatrzymała się nagle i upadła na kolana.

            Z wysiłku straciła przytomność.

6 komentarzy:

  1. Nowy wygląd widzę taki zacny :))
    Chciałabym cię zabić za usunięcie, ale jakimś cudem wierzę, że będzie wszystko dobrze. Jeszcze tylko Klarefere wznosisz i będzie taki awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww
    Pozdrawiam, Sama Wiesz Kto

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląd jeszcze nie skończony. To dopiero początek.
      I... dzięki.

      Usuń
  2. Super :) Bardzo mi się podoba ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. dużo powtórzeń i ogólnie takie to jakieś na siłę poważne i dramatyczne .-.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dopiero prolog, w dodatku odnowiony... nie wiedziałam, jak, więc tylko tak zdołałam go odnowić.

      Usuń

Każdy komentarz to dodatkowa motywacja :) Każdy poprawia mi humor.
Za wszystkie komentarze z góry dziękuję.